Selena's POV
Uniosłam leniwie powieki, gdy budzik zaczął dzwonić. Deszcz nadal padał, a przede mną był kolejny, nudny dzień w szkole. Wstałam z łóżka rozglądając się z przyzwyczajenia na boki w poszukiwaniu szklanki wody, którą zawsze zostawiałam przed pójściem spać. Skierowałam się do szafy, by wybrać coś, co nadawałoby się do założenia w taki chłodny dzień, jak ten dzisiejszy. Listopadowa pogoda nie sprzyjała, a ja coraz bardziej wyczekiwałam wakacji. Gdy znalazłam zwykłą, białą bluzę z kapturem, która miała napisy na rękawach i różową spódniczkę poszłam do łazienki by wziąć prysznic i zrobić makijaż. Zwykle nie malowałam się mocno. Używałam jedynie lekkiego podkładu, błyszczyka i tuszu do rzęs, oraz eyelinera na specjalne okazje. Włosy związałam w kucyka, żeby nie sprawiały problemów w ciągu dnia.
Zeszłam na dół, by zrobić sobie kawę, a gdy weszłam do kuchni, by ją zaparzyć, zauważyłam Demi, która podpierała swoją twarz na rękach. W jej oczach było widać zmęczenie i pustkę, a włosy aż prosiły się o rozczesanie. Pogładziłam ją po ramieniu, a ona wydała z siebie tylko cichy pomruk.
- David po nas przyjedzie za pół godziny, więc chciałabym, byś była do tego czasu gotowa - David to nasz kolega z klasy, mieszka niedaleko, więc zazwyczaj jeździmy razem. Żadne z nas nie ma samochodu, bo kilka miesięcy temu wydaliśmy wszystkie oszczędności na urządzenie tego domu, który należy do rodziny Seana. Mieszkał tu ze swoją matką, lecz ta wyjechała do Irlandii, by pracować. Z tego co wiem, nigdy nie mieli zbyt dobrych kontaktów, więc chłopak nawet o niej nie wspominał.
Postawiłam parujący napój przed twarzą Demi, a ona jedynie pokiwała głową na boki. Jej ruchy wydawały mi się czasem dziwne, ale to ją charakteryzowało. Zachowywała się zazwyczaj jakby była pijana, co musiało wejść jej w krew przez mieszkanie w tej dzielnicy. Co kilka dni można było ją przyłapać na chodzeniu po klubach, dosłownym lizaniu się z dziewczynami, oraz paleniu marihuany. Przez to wyglądała w szkole jak zombie.
Ja raczej nie prowadziłam takiego trybu życia, bowiem wolałam oddawać się pasji i skupić na nauce. Wszystko to przez presję, którą wywierała na mnie ciotka. Nie miała zbytnio wpływu na moje życie, ale czułam potrzebę zadowalania ludzi, którzy byli dla mnie choć trochę ważni. Moja szkoła nie należała do najlepszych w Nowym Jorku, lecz spełniała moje wymagania. Przez pracę było mnie stać na dobrą uczelnię, ale jakoś nie chciałam opuszczać moich znajomych. Poza tym nie pasowałabym do tamtych ludzi. Czułam się w jakiś sposób przesiąknięta stylem życia mieszkańców Bronxu, chociaż nie byłam czarnoskóra, jak większość tutejszych. Nie handlowałam narkotykami, nie zabijałam i nie kradłam. Wydaje mi się, że kolejną rzeczą, którą różniłam się od moich kolegów był mój sposób mówienia. Niektóre osoby patrzyły się na mnie dziwnie, gdy używałam tych wszystkich archaicznych słów. Przychodziło mi to naturalnie, ponieważ czytałam wiele książek, przez moją ciocię oczywiście.
Z jakże głębokich refleksji wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości.
David
Zbierajcie się laski, zaraz będę.
Zbierajcie się laski, zaraz będę.
Ja
Już idziemy.
Już idziemy.
Wstałam, narzuciłam parkę na ramiona i otworzyłam drzwi. Przepuściłam w drzwiach przyjaciółkę, która wyglądała obecnie jak wrak człowieka. Była pełnoletnia, a jej matka nadal pilnowała córki, jakby miała trzynaście lat. Dzwoniła do niej codziennie, wypytywała o wszystko, a Demi kłamała jak z nut. Widocznie jej rodzice nadal nie mogli pogodzić się z tym, że ich niegdyś mała córeczka dorosła i zmieniła się.
Dostrzegłam samochód Davida zaparkowany obok chodnika. Można było tam zauważyć mnóstwo papierków i potłuczonego szkła wyrzucanego najprawdopodobniej przez pijanych ludzi. Uśmiechnęliśmy się do siebie i przywitaliśmy, gdy wsiadałam do auta, a on tylko zerknął dyskretnie swoimi piwnymi oczami na Lovato znaczącym wzrokiem, który miał oznaczać 'ktoś tu chyba ostro imprezował' i uniósł lekko brwi. Resztę drogi spędziliśmy w ciszy, posyłając sobie pytające spojrzenia co jakiś czas.
Do szkoły dotarliśmy po około piętnastu minutach. Rozstaliśmy się przed głównymi drzwiami, bo każdy miał lekcje gdzie indziej.
Weszłam do klasy i od razu skierowałam się do mojego miejsca w rogu sali. Nie byłam jakoś popularna, ale przynajmniej rozpoznawalna, przez to, że moim bratem był ten słynny kiedyś w całej szkole Cameron z drużyny koszykówki, po którym słuch zaginął. Ludzie z poprzednich roczników definitywnie uważali go za twardziela, więc wątpię, by Cam chciał, bym rozpowiadała, że tak mocno zadurzył się w jakiejś dziewczynie, że przeprowadził się za nią do innego stanu.
W połowie lekcji całkowicie się wyłączyłam i zaczęłam myśleć o rożnych sprawach, które działy się obecnie w moim życiu. Postanowiłam, że napiszę do Shawna, tak jak sobie obiecałam poprzedniego wieczoru.
Ja
Cześć, tu Selena. Poznaliśmy się wczoraj w studiu.
Cześć, tu Selena. Poznaliśmy się wczoraj w studiu.
Odpowiedź przyszła praktycznie natychmiastowo.
Shawn
Hej, chciałabyś może umówić się ze mną na drinka?
Hej, chciałabyś może umówić się ze mną na drinka?
Ja
Jasne, pasuje ci dzisiaj około 18?
Jasne, pasuje ci dzisiaj około 18?
Shawn
Oczywiście, może w tym barze obok dworca?
Oczywiście, może w tym barze obok dworca?
Ja
Spotkamy się na miejscu :)
Spotkamy się na miejscu :)
Po skończonych lekcjach wsiadłam w autobus i udałam się do domu. Wracając kupiłam sobie kawę, by chociaż trochę się pobudzić. W mieszkaniu rzuciłam plecak obok stołu i zaczęłam przygotować obiad dla całej mieszkającej tu trójki. Gdy podałam na stół makaron z sosem i podsmażonym kurczakiem, zawołałam wszystkich domowników, by przyszli do kuchni. Można powiedzieć, że byłam w tym domu odpowiedzialna za żywienie, sprzątanie i zarabianie. Czasem Sean dokładał się do rachunków i robił zakupy. Nie wiem skąd miał pieniądze, bo z tego co wiem nigdzie nie pracował, ale znając go zaplątał się w jakieś nielegalne działalności.
Jako pierwsza do pokoju weszła Demi. Wyglądała już lepiej, bo zmyła makijaż, ale jej włosy nadal były mokre po myciu. Usiadła na obitym skórą krześle i od razu zabrała się za jedzenie. Chwilę później można było dostrzec Seana kierującego się do stołu.
- Co tak pachnie? Czy to jest makaron z curry?! Sel, jesteś kochana! - krzyknął z entuzjazmem. Jak można się domyślić, była to jego ulubiona potrawa, a że nie była zbyt skomplikowana w przygotowaniu często ją jadamy. Uśmiechnęłam się tylko do siebie, by chwilę później spojrzeć na współlokatorów.
- Idę dziś do klubu z bardzo fajnym chłopakiem. Demi, pomożesz mi wybrać ubrania?
- Jasne! - rozpromieniła się od razu - Zaraz się tym zajmiemy, ale daj mi dokończyć jedzenie. Chodzi do naszej szkoły? Jak ma na imię?
- Shawn i nie wydaje mi się. Nie wygląda na tutejszego, ewentualnie jest nowy w mieście. Wątpię również, by był w moim wieku - chłopak siedzący przy stole tylko pokręcił lekko głową z niedowierzaniem - O co ci chodzi, Sean?
- Po prostu zdziwiłem się. Zazwyczaj nie chodzisz na randki, a tym bardziej z ledwo poznanym kolesiem.
- Nie wydaje mi się, by miał jakieś złe zamiary. Wyglądał na miłego - odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Ale kto normalny zaprasza dziewczynę na pierwszą randkę do klubu? - zapytał oburzony - Po prostu uważaj na siebie, okej? Nie spuszczaj drinków z oczu i...
- Dobra, rozumiem - przerwałam mu z wściekłością - Demi, chodź na górę, bo zaraz z nim nie wytrzymam. Dziewczyna wstała, a następnie mruknęła coś cicho do Seana, myśląc, że nie widzę. On od razu rozluźnił mięśnie twarzy i westchnął, ale już więcej się nie odezwał.
Gdy weszłyśmy do mojego pokoju rzuciłam się zmęczona na łóżko i zamknęłam oczy. Nie wiem dlaczego zgodziłam się na wyjście dzisiejszego wieczoru. Po nocnych wydarzeniach nie byłam wypoczęta, bo co chwilę się budziłam, więc cały dzień snułam się z rozkapryszoną miną po szkole.
- Myślę, że nie jesteś dla Seana tylko przyjaciółką - powiedziała Demi tak, że ledwo było ją słychać - Nie będę mówić ci gadki, że jego wzrok jest w stosunku do ciebie inny, bo kompletnie nie widzę różnicy, a poza tym nie znajdujemy się w kiepskim filmie, ale wyraźnie można zauważyć, że mu się podobasz.
- Po czym to niby stwierdzasz? Traktuje mnie normalnie - stwierdziłam.
- Martwi się o ciebie bardziej, niż o mnie i inne laski. Nigdy nie widziałam, by się tak przejmował. Poza tym strasznie ekscytuje się zwyczajnymi rzeczami, które robisz.
- Ja traktuje go tak samo, więc myślę, że po prostu chce się jakoś odwdzięczyć. Obiecaliśmy sobie przecież, że to co się kiedyś stało nie ma wpływu na naszą przyjaźń - odezwałam się nieśmiało, chociaż nie miałam tego na myśli. Demi należała do osób lubiących plotki, więc w sprawach sercowych nie dzieliłam się z nią szczegółami - A teraz musimy wybrać ubrania. Nie chcę się stroić. Nie wydaje mi się, by Shawn lubił eleganckie ciuchy.
- Okej, czaję. W takim razie krótka bluzka i czarne rurki będą idealne. Będzie ci wygodnie, ale zarazem mu się spodoba.
- Super, w takim razie idę wziąć prysznic, a ty możesz już przygotować kosmetyki i lokówkę - oznajmiłam z entuzjazmem - Zaraz wracam! - po tych słowach skierowałam się do łazienki, gdzie zrobiłam wyżej wymienione czynności i nałożyłam krem na całą twarz. Chwilę później kręciłam włosy, gdy Demi starała się nałożyć róż na moje kości policzkowe.
Po kilkudziesięciu minutach byłam już gotowa. Na ramionach miałam dużą, skórzaną kurtkę, a na nogi nałożyłam czarne, wiązane sandałki na grubym słupku. Lubiłam swój styl, bo był wygodny, lekko sportowy, ale niczym z koncertów grungowych. Moim ulubionym kolorem był czarny, więc często nosiłam ubrania o tej barwie. Obecnie miałam zrobiony przed Demi piękny makijaż, który podkreślał moje brązowe oczy i pełne usta. Uśmiechnęłam się w lustrze do siebie i zrobiłam sobie kilka zdjęć, które szybko opublikowałam na Instagramie. Chwilę pózniej wzięłam do ręki małą torebkę, do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy schodziłam po schodach, było słychać stukot obcasów. Znalazłam się przy drzwiach, a gdy nacisnęłam klamkę, zauważyłam wcześniej zamówioną taksówkę.
Kierowca zatrzymał się na ulicy, którą podałam mu na początku przejażdżki. Wysiadając podziękowałam mu, a on życzył mi miłej zabawy. Widać było, że dopiero zaczynał swoją pracę w tym zawodzie, bo był sztucznie miły i energiczny. Jedną trzecią mojego życia spędzałam w taksówkach, więc bez problemu mogłam to ocenić. Zatrzasnęłam drzwi samochodu i już usłyszałam głośną muzykę i wiele rozmów. Bar do którego zmierzałam był zaliczany do jednego z tych porządniejszych, ponieważ znajdował się na granicy dwóch dzielnic. Podeszłam do ochroniarza i pokazałam mu fałszywy dowód, a on tylko spojrzał na niego i machnął na ręką na gest, bym weszła do środka. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drewniane drzwi.
Shawn's POV
Czekałem na dziewczynę, która miała się zaraz pojawić. Deszcz dawno już przestał padać, ale na zewnątrz nadal można było wyczuć jego zapach. Sprawdziłem telefon, a godzina wskazywała równo 18:00. Uniosłem głowę do góry i zauważyłem Selenę, która szła uśmiechnięta w moją stronę. Wyglądała przepięknie. Miała ubraną krótką, szarą bluzkę i czarne, obcisłe spodnie, a na nogach niesamowicie wysokie obcasy. Poprawiłem włosy, a następnie podszedłem do niej.
- Cześć! Jak się masz? - zapytała.
- Hej, pięknie wyglądasz - odparłem szczerze. Ta dziewczyna zdecydowanie była w moim typie.
- Idziemy się napić?
- Oczywiście, prowadź.
1725 słów
każdy komentarz to zwiększenie szansy na szybsze dodanie rozdziału
będą się one pojawiały wpierw na moim wattpadowym profilu:
mallwwina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz