piątek, 30 grudnia 2016

third

SELENA's POV
Usiadłam z Shawnem przy barze. Zamówiliśmy pierwszą kolejkę. Muzyka była tak głośna, że nie mogłam usłyszeć słów które wypowiadał w moją stronę, chociaż wyraźnie ruszał ustami. Przybliżyłam się lekko do niego, by go zrozumieć, a do moich nozdrzy dotarł zapach naprawdę bardzo kuszących perfum. Delikatnie zaciągnęłam się powietrzem, a on uśmiechnął się w moją stronę, gdy zauważył co robię. Zaczerwieniłam się i ukryłam twarz we włosach.
- Zatańczymy? - zapytał Shawn widząc moje zawstydzenie - Lubię tą piosenkę.
- Um, jasne -  powiedziałam dopijając do końca swojego drinka i wstałam z drewnianego stołka barowego, a następnie poprawiłam swoją bluzkę. Przejechałam palcami po mojej grzywce, która z lekkością opadała na moje czoło.
Poszliśmy na środek parkietu przedzierając się przez tłum ciał dziewczyn, które wyglądały bardzo zdzirowato oraz chłopaków bez koszulek. Gdy się przypatrzyłam, zauważyłam, że źrenice większości z nich były rozszerzone, a pozostali byli przesiąknięci zapachem marihuany. Znaleźliśmy sobie miejsce. Zaczęłam poruszać biodrami, zaś Shawn objął moją szyję swoimi potężnymi dłońmi. Alkohol zaczynał buzować w moich żyłach, więc moja pewność siebie wzrosła. Mój oddech przyspieszył, a ręce kleiły się do odkrytego brzucha. Po kilku piosenkach brunet poszedł po coś do picia, a ja usiadłam na skórzanej sofie w rogu sali. Wrócił po chwili i z nieziemskim uśmiechem podał mi czerwony kubek.
- Mam nadzieję, że drink nie będzie zbyt mocny - powiedział, a jego uśmiech nie schodził z twarzy.
- Mhm, dziękuję - odpowiedziałam spoglądając na mętny napój, który trzymałam w dłoni - Usiądziesz?
Shawn jedynie skinął głową, a następnie wykonał moją prośbę. Znowu mogłam poczuć jego zapach. Chwilę później spojrzał się przed siebie, więc mogłam dostrzec jego kolczyk, który zrobiłam kilka dni wcześniej. Jego oczy zaświeciły się wyraźnie, a usta otworzyły się z wrażenia. Poderwał się na równe nogi, które były opięte przez czarne jeansy. Przeciskając się pomiędzy ludźmi dobiegł do wejścia baru. Potrząsnęłam lekko głową, bowiem nie mogłam uwierzyć w to, co się teraz działo.
- Co do cholery... - zaniemówiłam. Brunet wyjmował właśnie telefon ze swojej kieszeni uśmiechając się zalotnie do wysokiej, skąpo ubranej blondynki. Widziałam, jak szeptał jej coś do ucha, a na jej twarzy pojawił się uśmiech - dziwka - szepnęłam do siebie. Poprawiłam grzywkę, która opadła mi na oczy, a gdy spojrzałam w miejsce, w którym stali, już ich nie zobaczyłam.
Zabrałam swoje rzeczy, jak tylko poczułam, że łzy napełniały moje powieki. Wybiegłam z klubu, czego nie ułatwiły mi wysokie obcasy. Było mi przykro tylko i wyłącznie z jednego powodu. Shawn chcąc czy nie chcąc, możliwe nawet, że pod wpływem impulsu zranił moje ego. Poczułam się w tamtym momencie jak piąte koło u wozu. Stanęłam przed wejściem do baru i wyjęłam komórkę, by zadzwonić po taksówkę, która przyjechała kilka minut później. Wsiadając do niej zobaczyłam znajomego mi chłopaka. Wydaje mi się, że nazywał się Luke. Spojrzał na moje ubranie jednocześnie przygryzając wargę przebitą czarnym kolczykiem. Poczułam jak się rumienię i wydaje mi się, że można było to zauważyć nawet w słabym, ulicznym oświetleniu. On tylko uśmiechnął się pokazując zęby i odpalił silnik samochodu.
Zamyśliłam się, gdy tylko wsiadłam do taksówki. Nie byłam już smutna, ale zła. Nie rozumiałam, dlaczego Shawn potraktował mnie w ten sposób. Sam zaproponował spotkanie i nie wydaje mi się, by w planach była jeszcze jedna osoba na naszej 'randce'. Zaczęłam myśleć, że chciał wykorzystać mnie tylko do jednego celu. Był to jedyny powód, dla którego cieszę się, że ten dzień tak się skończył. Co do tamtej dziewczyny, wydawała mi się znajoma. Tak jakbym już ją kiedyś widziała. W sumie trudno byłoby nie kojarzyć tych sztucznych rzęs i cycków, oraz doczepianych, tlenionych włosów. Na początku spotkaniu nie wydawało mi się, by Shawn gustował w takich laskach, ale widocznie się myliłam.
Dopiero kilkanaście minut później przypomniało mi się, że nawet nie podałam kierowcy swojego adresu. 
Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego pytająco.
- Ja nie mieszkam tutaj. Jedziemy w zupełnie inną stronę - zdziwiłam się. Z mojej twarzy można było wyczytać strach. Niby chodziłam na siłownię i grałam w koszykówkę z Seanem, ale bez przesady! Nie dałabym sama rady prawie dwumetrowemu chłopakowi.
- Spokojnie, jedziemy na prawdziwą imprezę. Chyba nie bawiłaś się za dobrze z tym em... - Luke zawahał się - delikwentem, Shawnem.
- Znasz go? - zaciekawiłam się.
- Można tak powiedzieć, wpadaliśmy czasami na siebie w pewnych miejscach. Nie rozmawiajmy o tym - jego twarz zrobiła się nagle zupełnie poważna. Zaczęłam bać się cienia, który padał na jego twarz. Moje wątpliwości rozwiał uśmiech, który chłopak chwilę później posłał w moją stronę - Nie bój się mnie, Selena.
- Skąd w ogóle wiesz jak się nazywam? Nie wydaje mi się, bym się przedstawiała - blondyn coraz bardziej zaczynał mnie przerażać.
- Gdy szukałem tatuażysty, na portalu było twoje zdjęcie i imię. Wyluzuj, naprawdę nie mam zamiaru zrobić ci niczego złego. W każdej chwili mogę odwieźć cię do domu. Wystarczy, że podasz adres - analizując jego słowa, zdałam sobie sprawę, że wyjdę na lekkomyślną jeśli zgodzę się jechać z nim, ale czego się nie robi dla zabawy?
Kiwnęłam głową, co miało wyrazić zgodę na imprezę z Lukiem i jego znajomymi, ale on jedynie rozpromienił się i ponownie przygryzł swoją dolną wargę. Chwilę później wjechaliśmy na strzeżony parking na Mannhatanie, który należał do wysokiego budynku. Wyglądał on bardziej jak biuro, niż klub.
Po przejściu przez marmurowe schody, skierowałam się z Lukiem do szklanych drzwi. Gdy weszliśmy, oddałam swoją kurtkę do faceta, który pilnował ubrań uczestników imprezy. Bardzo nudna praca, pomyslałam. Patrzysz na wszystkie bawiące się osoby, a ty nie możesz z tym nic zrobić. Alkohol jest na wyciągnięcie twojej ręki, ale ty musisz siedzieć i pilnować płaszczy ludzi, którzy najprawdopodobniej i tak ich zapomną i będą musieli wracać tutaj po kilku dniach. Poza tym dlaczego sami nie mogą odłożyć swoich kurtek? One raczej nie uciekną.
Luke wziął mnie pod rękę, bym się nie zgubiła. Podeszliśmy do grupki ludzi, w których mogłam dostrzec chłopaka, który miał czarne włosy, oraz promienny uśmiech. Kolejny nosił okulary, jego jasnobrązowe włosy były potargane oraz miał dołeczki. Dołeczki na policzkach. Rozumiecie moje szczęście? Otrząsnęłam się, gdy zauważyłam olbrzymią dłoń pierwszego z nich przed moją twarzą.
- Hej, przystojniak, co nie? - zapytał brunet z sarkazmem - Spokojnie, tylko żartuje - dodał widząc niesmak na mojej twarzy. Chłopak w okularach rzeczywiście był atrakcyjny, ale szczerze mówiąc widziałam lepszych. Ekhm dupek Shawn ekhm - Jak masz na imię?
- Selena - odparłam krótko.
- On nazywa się Ashton. Lubisz green day? - spytał brunet.
- Tak, uwielbiam ich - odpowiedziałam szczerze.
- On też. Pójdzie z tobą na koniec świata, jak mu o tym wspomnisz - zaśmiał się - Ale to raczej nie będzie potrzebne patrząc na twój em... - zawahał się i wyraźnie mnie obczaił - wygląd. Jestem Calum, tak w ogóle.
- Miło mi - odparłam trochę z przymusu.
Mój wzrok chwilę później ej padł na czerwonowłosego chłopaka, który obściskiwał się z Lukiem. Nie było to zwykłe, przyjacielskie przytulenia na powitanie, ale wtulanie się w jego bok. Blondyn na początku był speszony, ale pózniej odwzajemnił gest człowieka z włosami w kolorze wina.
- Luke jest gejem? - spytałam zdziwiona Caluma.
- Mówi, że nie, ale wszyscy widzimy jak Michael na niego patrzy, a Lukey robi to samo. Myślę, że po prostu lubi dziewczyny i chłopców - ach, czyli ten chłopak w czerwonych włosach to Michael, skojarzyłam. Kąciki ust Caluma uniosły się ku górze, gdy o nich wspominał - Lepiej nie załaź Mike'owi za skórę. Jest bardzo zazdrosny.
- Um, okej. Rozumiem.
Gdy Calum zniknął chwilę po naszej rozmowie w tłumie swoich znajomych, zaczęłam się bawić. Tańczyłam z kilkoma napotkanymi chłopakami, oraz sporo wypiłam. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy, a ja zapomniałam o wszystkich problemach. Słabsze oceny, nieudane randki i fałszywi znajomi odeszli w dalszą część w mojej głowie. W tym momencie liczyło się tylko zapomnienie, którego tak bardzo pragnęłam tego wieczoru.
1242 słowa
wattpad: mallwwina

second

Selena's POV
Uniosłam leniwie powieki, gdy budzik zaczął dzwonić. Deszcz nadal padał, a przede mną był kolejny, nudny dzień w szkole. Wstałam z łóżka rozglądając się z przyzwyczajenia na boki w poszukiwaniu szklanki wody, którą zawsze zostawiałam przed pójściem spać. Skierowałam się do szafy, by wybrać coś, co nadawałoby się do założenia w taki chłodny dzień, jak ten dzisiejszy. Listopadowa pogoda nie sprzyjała, a ja coraz bardziej wyczekiwałam wakacji. Gdy znalazłam zwykłą, białą bluzę z kapturem, która miała napisy na rękawach i różową spódniczkę poszłam do łazienki by wziąć prysznic i zrobić makijaż. Zwykle nie malowałam się mocno. Używałam jedynie lekkiego podkładu, błyszczyka i tuszu do rzęs, oraz eyelinera na specjalne okazje. Włosy związałam w kucyka, żeby nie sprawiały problemów w ciągu dnia.
Zeszłam na dół, by zrobić sobie kawę, a gdy weszłam do kuchni, by ją zaparzyć, zauważyłam Demi, która podpierała swoją twarz na rękach. W jej oczach było widać zmęczenie i pustkę, a włosy aż prosiły się o rozczesanie. Pogładziłam ją po ramieniu, a ona wydała z siebie tylko cichy pomruk.
- David po nas przyjedzie za pół godziny, więc chciałabym, byś była do tego czasu gotowa - David to nasz kolega z klasy, mieszka niedaleko, więc zazwyczaj jeździmy razem. Żadne z nas nie ma samochodu, bo kilka miesięcy temu wydaliśmy wszystkie oszczędności na urządzenie tego domu, który należy do rodziny Seana. Mieszkał tu ze swoją matką, lecz ta wyjechała do Irlandii, by pracować. Z tego co wiem, nigdy nie mieli zbyt dobrych kontaktów, więc chłopak nawet o niej nie wspominał.
Postawiłam parujący napój przed twarzą Demi, a ona jedynie pokiwała głową na boki. Jej ruchy wydawały mi się czasem dziwne, ale to ją charakteryzowało. Zachowywała się zazwyczaj jakby była pijana, co musiało wejść jej w krew przez mieszkanie w tej dzielnicy. Co kilka dni można było ją przyłapać na chodzeniu po klubach, dosłownym lizaniu się z dziewczynami, oraz paleniu marihuany. Przez to wyglądała w szkole jak zombie.
Ja raczej nie prowadziłam takiego trybu życia, bowiem wolałam oddawać się pasji i skupić na nauce. Wszystko to przez presję, którą wywierała na mnie ciotka. Nie miała zbytnio wpływu na moje życie, ale czułam potrzebę zadowalania ludzi, którzy byli dla mnie choć trochę ważni. Moja szkoła nie należała do najlepszych w Nowym Jorku, lecz spełniała moje wymagania. Przez pracę było mnie stać na dobrą uczelnię, ale jakoś nie chciałam opuszczać moich znajomych. Poza tym nie pasowałabym do tamtych ludzi. Czułam się w jakiś sposób przesiąknięta stylem życia mieszkańców Bronxu, chociaż nie byłam czarnoskóra, jak większość tutejszych. Nie handlowałam narkotykami, nie zabijałam i nie kradłam. Wydaje mi się, że kolejną rzeczą, którą różniłam się od moich kolegów był mój sposób mówienia. Niektóre osoby patrzyły się na mnie dziwnie, gdy używałam tych wszystkich archaicznych słów. Przychodziło mi to naturalnie, ponieważ czytałam wiele książek, przez moją ciocię oczywiście.
Z jakże głębokich refleksji wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości.
David
Zbierajcie się laski, zaraz będę.
Ja 
Już idziemy.
Wstałam, narzuciłam parkę na ramiona i otworzyłam drzwi. Przepuściłam w drzwiach przyjaciółkę, która wyglądała obecnie jak wrak człowieka. Była pełnoletnia, a jej matka nadal pilnowała córki, jakby miała trzynaście lat. Dzwoniła do niej codziennie, wypytywała o wszystko, a Demi kłamała jak z nut. Widocznie jej rodzice nadal nie mogli pogodzić się z tym, że ich niegdyś mała córeczka dorosła i zmieniła się.
Dostrzegłam samochód Davida zaparkowany obok chodnika. Można było tam zauważyć mnóstwo papierków i potłuczonego szkła wyrzucanego najprawdopodobniej przez pijanych ludzi. Uśmiechnęliśmy się do siebie i przywitaliśmy, gdy wsiadałam do auta, a on tylko zerknął dyskretnie swoimi piwnymi oczami na Lovato znaczącym wzrokiem, który miał oznaczać 'ktoś tu chyba ostro imprezował'  i uniósł lekko brwi. Resztę drogi spędziliśmy w ciszy, posyłając sobie pytające spojrzenia co jakiś czas.
Do szkoły dotarliśmy po około piętnastu minutach. Rozstaliśmy się przed głównymi drzwiami, bo każdy miał lekcje gdzie indziej.
Weszłam do klasy i od razu skierowałam się do mojego miejsca w rogu sali. Nie byłam jakoś popularna, ale przynajmniej rozpoznawalna, przez to, że moim bratem był ten słynny kiedyś w całej szkole Cameron z drużyny koszykówki, po którym słuch zaginął. Ludzie z poprzednich roczników definitywnie uważali go za twardziela, więc wątpię, by Cam chciał, bym rozpowiadała, że tak mocno zadurzył się w jakiejś dziewczynie, że przeprowadził się za nią do innego stanu.
W połowie lekcji całkowicie się wyłączyłam i zaczęłam myśleć o rożnych sprawach, które działy się obecnie w moim życiu. Postanowiłam, że napiszę do Shawna, tak jak sobie obiecałam poprzedniego wieczoru.
Ja
Cześć, tu Selena. Poznaliśmy się wczoraj w studiu.
Odpowiedź przyszła praktycznie natychmiastowo.
Shawn
Hej, chciałabyś może umówić się ze mną na drinka?
Ja
Jasne, pasuje ci dzisiaj około 18?
Shawn
Oczywiście, może w tym barze obok dworca?
Ja
Spotkamy się na miejscu :)
Po skończonych lekcjach wsiadłam w autobus i udałam się do domu. Wracając kupiłam sobie kawę, by chociaż trochę się pobudzić. W mieszkaniu rzuciłam plecak obok stołu i zaczęłam przygotować obiad dla całej mieszkającej tu trójki. Gdy podałam na stół makaron z sosem i podsmażonym kurczakiem, zawołałam wszystkich domowników, by przyszli do kuchni. Można powiedzieć, że byłam w tym domu odpowiedzialna za żywienie, sprzątanie i zarabianie. Czasem Sean dokładał się do rachunków i robił zakupy. Nie wiem skąd miał pieniądze, bo z tego co wiem nigdzie nie pracował, ale znając go zaplątał się w jakieś nielegalne działalności.
Jako pierwsza do pokoju weszła Demi. Wyglądała już lepiej, bo zmyła makijaż, ale jej włosy nadal były mokre po myciu. Usiadła na obitym skórą krześle i od razu zabrała się za jedzenie. Chwilę później można było dostrzec Seana kierującego się do stołu.
- Co tak pachnie? Czy to jest makaron z curry?! Sel, jesteś kochana! - krzyknął z entuzjazmem. Jak można się domyślić, była to jego ulubiona potrawa, a że nie była zbyt skomplikowana w przygotowaniu często ją jadamy. Uśmiechnęłam się tylko do siebie, by chwilę później spojrzeć na współlokatorów.
- Idę dziś do klubu z bardzo fajnym chłopakiem. Demi, pomożesz mi wybrać ubrania?
- Jasne! - rozpromieniła się od razu - Zaraz się tym zajmiemy, ale daj mi dokończyć jedzenie. Chodzi do naszej szkoły? Jak ma na imię?
- Shawn i nie wydaje mi się. Nie wygląda na tutejszego, ewentualnie jest nowy w mieście. Wątpię również, by był w moim wieku - chłopak siedzący przy stole tylko pokręcił lekko głową z niedowierzaniem - O co ci chodzi, Sean?
- Po prostu zdziwiłem się. Zazwyczaj nie chodzisz na randki, a tym bardziej z ledwo poznanym kolesiem.
- Nie wydaje mi się, by miał jakieś złe zamiary. Wyglądał na miłego - odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- Ale kto normalny zaprasza dziewczynę na pierwszą randkę do klubu? - zapytał oburzony - Po prostu uważaj na siebie, okej? Nie spuszczaj drinków z oczu i...
- Dobra, rozumiem - przerwałam mu z wściekłością - Demi, chodź na górę, bo zaraz z nim nie wytrzymam. Dziewczyna wstała, a następnie mruknęła coś cicho do Seana, myśląc, że nie widzę. On od razu rozluźnił mięśnie twarzy i westchnął, ale już więcej się nie odezwał.
Gdy weszłyśmy do mojego pokoju rzuciłam się zmęczona na łóżko i zamknęłam oczy. Nie wiem dlaczego zgodziłam się na wyjście dzisiejszego wieczoru. Po nocnych wydarzeniach nie byłam wypoczęta, bo co chwilę się budziłam, więc cały dzień snułam się z rozkapryszoną miną po szkole.
- Myślę, że nie jesteś dla Seana tylko przyjaciółką - powiedziała Demi tak, że ledwo było ją słychać - Nie będę mówić ci gadki, że jego wzrok jest w stosunku do ciebie inny, bo kompletnie nie widzę różnicy, a poza tym nie znajdujemy się w kiepskim filmie, ale wyraźnie można zauważyć, że mu się podobasz.
- Po czym to niby stwierdzasz? Traktuje mnie normalnie - stwierdziłam.
- Martwi się o ciebie bardziej, niż o mnie i inne laski. Nigdy nie widziałam, by się tak przejmował. Poza tym strasznie ekscytuje się zwyczajnymi rzeczami, które robisz.
- Ja traktuje go tak samo, więc myślę, że po prostu chce się jakoś odwdzięczyć. Obiecaliśmy sobie przecież, że to co się kiedyś stało nie ma wpływu na naszą przyjaźń - odezwałam się nieśmiało, chociaż nie miałam tego na myśli. Demi należała do osób lubiących plotki, więc w sprawach sercowych nie dzieliłam się z nią szczegółami - A teraz musimy wybrać ubrania. Nie chcę się stroić. Nie wydaje mi się, by Shawn lubił eleganckie ciuchy.
- Okej, czaję. W takim razie krótka bluzka i czarne rurki będą idealne. Będzie ci wygodnie, ale zarazem mu się spodoba.
- Super, w takim razie idę wziąć prysznic, a ty możesz już przygotować kosmetyki i lokówkę - oznajmiłam z entuzjazmem - Zaraz wracam! - po tych słowach skierowałam się do łazienki, gdzie zrobiłam wyżej wymienione czynności i nałożyłam krem na całą twarz. Chwilę później kręciłam włosy, gdy Demi starała się nałożyć róż na moje kości policzkowe.
Po kilkudziesięciu minutach byłam już gotowa. Na ramionach miałam dużą, skórzaną kurtkę, a na nogi nałożyłam czarne, wiązane sandałki na grubym słupku. Lubiłam swój styl, bo był wygodny, lekko sportowy, ale niczym z koncertów grungowych. Moim ulubionym kolorem był czarny, więc często nosiłam ubrania o tej barwie. Obecnie miałam zrobiony przed Demi piękny makijaż, który podkreślał moje brązowe oczy i pełne usta. Uśmiechnęłam się w lustrze do siebie i zrobiłam sobie kilka zdjęć, które szybko opublikowałam na Instagramie. Chwilę pózniej wzięłam do ręki małą torebkę, do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy schodziłam po schodach, było słychać stukot obcasów. Znalazłam się przy drzwiach, a gdy nacisnęłam klamkę, zauważyłam wcześniej zamówioną taksówkę.
Kierowca zatrzymał się na ulicy, którą podałam mu na początku przejażdżki. Wysiadając podziękowałam mu, a on życzył mi miłej zabawy. Widać było, że dopiero zaczynał swoją pracę w tym zawodzie, bo był sztucznie miły i energiczny. Jedną trzecią mojego życia spędzałam w taksówkach, więc bez problemu mogłam to ocenić. Zatrzasnęłam drzwi samochodu i już usłyszałam głośną muzykę i wiele rozmów. Bar do którego zmierzałam był zaliczany do jednego z tych porządniejszych, ponieważ znajdował się na granicy dwóch dzielnic. Podeszłam do ochroniarza i pokazałam mu fałszywy dowód, a on tylko spojrzał na niego i machnął na ręką na gest, bym weszła do środka. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drewniane drzwi.
Shawn's POV
Czekałem na dziewczynę, która miała się zaraz pojawić. Deszcz dawno już przestał padać, ale na zewnątrz nadal można było wyczuć jego zapach. Sprawdziłem telefon, a godzina wskazywała równo 18:00. Uniosłem głowę do góry i zauważyłem Selenę, która szła uśmiechnięta w moją stronę. Wyglądała przepięknie. Miała ubraną krótką, szarą bluzkę i czarne, obcisłe spodnie, a na nogach niesamowicie wysokie obcasy. Poprawiłem włosy, a następnie podszedłem do niej.
- Cześć! Jak się masz? - zapytała.
- Hej, pięknie wyglądasz - odparłem szczerze. Ta dziewczyna zdecydowanie była w moim typie.
- Idziemy się napić?
- Oczywiście, prowadź.
1725 słów
każdy komentarz to zwiększenie szansy na szybsze dodanie rozdziału
będą się one pojawiały wpierw na moim wattpadowym profilu:
mallwwina

first

Selena's POV
Dźwięk maszynki do tatuażu rozbrzmiewał w moich uszach, a zapach tuszu lekko drażnił moje nozdrza. Potarłam rękawiczką kilka razy zaczerwienione ramię niebieskookiego blondyna i uśmiechnęłam się.
- Gotowe - powiedziałam - W skali od 1 do 10, na ile oceniasz ból, Luke?
- 3. Myślałem, że będzie gorzej - odpowiedział na pytanie.
Po chwili usiedliśmy przy drewnianym stole, gdzie powiedziałam chłopakowi, jak powinien dbać o tatuaż, by proces gojenia przebiegł pomyślnie, oraz zdradziłam mu kilka przydatnych informacji na związane z tym tematy. Blask księżyca delikatnie odbijał się od wazonu stojącego przede mną. Był to już dzisiaj ostatni klient, więc mogłam zbierać się do domu. Po dokonaniu wszelkich formalności, wyszedł, a ja zaczęłam sprzątać w studiu.
Chociaż mam dopiero 17 lat, pracuje tu jako tatuażystka i piercerka od roku. Pensja, którą otrzymuje zdecydowanie przewyższa normę. Dzięki temu mam więcej pieniędzy na nastoletnie wydatki, niż gdybym pracowała legalnie.
Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Moim oczom ukazał się wysoki brunet z brązowymi oczami. Ubrany był jedynie w czarną koszulkę, która opinała jego dobrze zarysowane mięśnie, a żyły na rękach wyglądały, jakby zaraz miały wyskoczyć spod skóry. Dostrzegłam także kilkanaście tatuaży na ramionach, oraz na dłoniach.
- Hej, już zamykasz? Pomyślałem, że może dałabyś radę zrobić mi kolczyk - zapytał.
- Jasne, to nie powinno trwać długo. Usiądź tam, a ja przygotuje potrzebny sprzęt - odparłam.
Chwilę później pochylałam się z igłą nad jego uchem, by w ostateczności przebić je na wylot. Po skończonej pracy umyłam ręce, oraz wyznaczyłam odpowiednią sumę do zapłaty. Chłopak wręczył mi banknot, a następnie z zadziornym uśmiechem podziękował i wyszedł. Dokończyłam sprzątanie po całym dniu, a gdy miałam schować zarobione pieniądze do portfela, zorientowałam się, że trzymam mały kawałek papieru, z napisanym na środku numerem telefonu, oraz dopiskiem 'Shawn'.
Prawdę mówiąc zdawałam sobie sprawę z tego, że nie należę do brzydkich osób i mam powodzenie zarówno u chłopaków, jak i u dziewczyn, ale nadal nie mogłam się dokładnie ustatkować. Nigdy nie byłam zakochana, ponieważ nie jestem poważnie zainteresowana żadną osobą w moim otoczeniu.
Założyłam czarną bluzę na ramiona, włożyłam telefon do kieszeni w spodniach i wyszłam ze studia. Włączyłam moją ulubioną playlistę i zaczęłam kroczyć chodnikiem wzdłuż ulicy. Zapisałam sobie również numer Shawna i uznałam, że jutro się z nim skontaktuje.
Weszłam do domu i po zdjęciu moich czarnych conversów udałam się po schodach do mojego pokoju. Wybrałam z szafy luźną koszulkę i szare dresy i poszłam wziąć prysznic. Gdy skończyłam, położyłam się do łóżka. Zamknęłam oczy, a po chwili zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Przetarłam zaspane powieki i spojrzałam na tykający zegar. 2:30. Krople deszczu uderzały o dach. Wstałam, by zejść na dół i założyłam okulary. Do pracy i na rożne spotkania nosiłam soczewki, ale w domu nie miałam problemu ze zwykłymi oprawkami. Gdy otworzyłam drzwi moim oczom ukazała się moja najlepsza przyjaciółka, Demi. Była cała przemoczona, a jej oczy były podkrążone. Makijaż całkowicie się rozmazał, a włosy były roztrzepane na wszystkie strony. Widać również, że była co najmniej wstawiona.
- Wejdź, jest strasznie zimno. Ty płakałaś? - spytałam zachrypniętym głosem.
- Długa historia. Zrobiłabyś mi herbaty?
- Jasne, zdejmij te mokre ubrania, zaraz dam ci coś, co możesz założyć i przyniosę płyn do demakijażu - Demi nawet nie siliła się na sztuczny uśmiech, ale od razu skierowała się do salonu.
Gdy wróciłam z wcześniej wymienionymi rzeczami i dwoma kubkami herbaty, ona poszła szybko się przebrać, a następnie dołączyła do mnie na kanapie. Widać, że nie wiedziała jak zacząć. Jej policzki były mocno zaczerwienione, a ona trzęsła się z zimna. Delikatnie ją przytuliłam, chciałam, by wiedziała, że może powiedzieć mi wszystko. Po chwili usłyszałam ciche łkanie.
- Ona mnie odrzuciła. Wyśmiała - ledwo można było usłyszeć jej głos.
- O co chodzi? Kto?
- Melanie. Zakochałam się w niej, a gdy jej to powiedziałam, ona mnie wyśmiała - mówiła przez łzy - Ja tak bardzo jej pragnę, Sel, proszę pomóż mi ją odzyskać.
- Ona nie jest ciebie warta. Znajdziesz kogoś lepszego, niż Mel, zobaczysz. Jesteś cudowną dziewczyną, a na świecie na pewno jest twoja bratnia dusza - starałam się ją pocieszyć.
- Dziękuje ci, zawsze wiesz co powiedzieć. Chociaż nadal jest mi przykro, zastanowię się nad tym. Może rzeczywiście powinnam znaleźć kogoś, kto będzie mnie traktował odpowiednio. Tak jak ty, Sel - nie zauważyłam nawet, gdy dłonie Demi spoczęły na moich policzkach. Ona tylko uśmiechnęła się i przejechała językiem po mojej wardze. Nie wiedziałam co powiedzieć, nie mogłam wydusić ani słowa. Lekko odepchnęłam ciało dziewczyny od siebie. Pachniała alkoholem. Wiedziałam, że robi ona rożne dziwne rzeczy, gdy jest pijana, ale nie wpadłabym na pomysł, że będzie chciała mnie teraz pocałować. Była jedynie moją najlepszą przyjaciółką, nie oczekiwałam niczego więcej z jej strony.
Co prawda nie miałam nic przeciwko spotykania się z dziewczyną, ale pomiędzy mną, a Demi nie wyczuwałam żadnej chemii. Była bardzo ładną dziewczyną, ale zupełnie nie w moim typie. Jej włosy były krótsze, ciemniejsze, niż moje i wygolone po boku, a czekoladowe oczy otoczone gęstymi rzęsami przykuwały uwagę niejednej osoby. Zazwyczaj chodziła w szpilkach, lecz teraz miała na sobie zwykłe vansy, a na jej ramionach zawsze spoczywała skórzana kurtka. Miała ich tyle, że oddzieliła na nie specjalną cześć garderoby. Przeróżne kolczyki, które zresztą sama zrobiłam zdobiły jej uszy i język. Całą szyje pokrywały kolorowe tatuaże, również mojej roboty. Często imprezowała, co niejednokrotnie kończyło się wizytą w szpitalu na płukaniu żołądka. Chociaż sprawiała wrażenie ostrej dziewczyny, w rzeczywistości była bardzo wrażliwa i kochana.
Spotkałam ją, gdy poszłam z moim byłym chłopakiem, Benem na obiad charytatywny jego rodziców. Byli obrzydliwie bogaci, więc często zostawałam zapraszana na rożne tego typu spotkania. Kilka dni później, za namową Demi zerwałam z nim, bo szczerze mówiąc był okropnie nudny. Nie wiem dlaczego zmarnowałam rok z życia na włóczenie się po eleganckich restauracjach i balach, na których jedynym alkoholem było lekkie wino musujące.
Na Demi Lovato zwróciłam uwagę, bo tak samo jak ja nie wydała się zbyt zaciekawiona otaczającym nas wydarzeniem. Szybko złapałyśmy wspólny język, a potem wylądowałyśmy w łożku z jakimś czarnym chłopakiem. Było to szalone, ale naprawdę zapadło naszej trójce w pamięć. Wspólnie uznaliśmy, że była to jednorazowa akcja i nie będzie miała ona wpływu na naszą przyszłość.
Tak właśnie poznałam też mojego drugiego przyjaciela, Seana. Jest on czarnowłosym i wytatuowanym dziewiętnastolatkiem, którego życie kręci się wokół imprez, seksu i dziewczyn. Ma świetne poczucie humoru, oraz dzieli ze mną pasję do tatuażu.
Całą trójkę łączy to, że mieszkamy w jednym domu na Bronxie, nowojorskiej dzielnicy, znanej z latynoskich dziewczyn, dilerów narkotyków, morderstw oraz gwałtów. Znam tu większość ludzi, moja igła przebijała ich skórę, więc czuję się bezpiecznie.
Wychowałam się tu razem z moją ciotką oraz bratem, Cameronem, który obecnie mieszka na Hawajach, ze swoją dziewczyną Merry. Przyjechała na wymianę z Texasu, zamieszkała u nas w domu na kilka dni, ale to wystarczyło by Cam zakochał się w niej po uszy. Teraz byli szczęśliwym małżeństwem i rodzicami małego Tommy'ego.
Ojciec zostawił naszą rodzinę, gdy miałam półtora roku. Nie mam z nim żadnych wspomnień, ale dowiedziałam się, że bił moją mamę i jej groził. Teraz nawet nie chce go szukać. Czuje do niego wstręt, przez to, że skrzywdził moją rodzicielkę do tego stopnia, że obecnie znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Nie można jej odwiedzać, więc nie widziałam jej od kilkunastu lat. Mimo to wierzę, że nadal nas kocha i pamięta, że jesteśmy jej dziećmi.
- Przepraszam, nie wiem co mnie naszło - usłyszałam głos Demi - Ja lepiej pójdę się położyć, dobranoc.
- Dobranoc, nic się nie stało. Śpij dobrze.
- Wzajemnie Seleno - odparła z lekkim uśmiechem, by później skierować się w stronę schodów na dół, prowadzących do piwnicy, gdzie miała swój pokój. Kameralnie, czyż nie?
Odstawiłam do zlewu brudne naczynia, a następnie pobiegłam do mojego pokoju. Jutro czeka mnie kolejny męczący dzień w szkole. Zdjęłam okulary, położyłam je na szafkę i nawet nie zauważyłam, gdy zasnęłam.
1275 słów
zapraszam do komentowania i obserwacji tego bloga
każdy rozdział będzie się najpierw pojawiał na moim wattpadowym profilu:
mallwwina